Wstał, przeciągnął się, ziewnął, po czym zapytał mnie:
- A twoja mama wie?
- Jasne! - odparłam wesoło. Przeciągnęłam pień, którym zaznaczyłam to miejsce. Tak, na szczęście był tu jeszcze! Wzięłam w zęby tajemniczy przedmiot:
- Dla ciebie - powiedziałam - za to, że mnie uratowałeś- dodałam zarumieniona.
- Dzięki - Bruno spuścił głowę - ładne- dodał z uśmiechem.
Nagle… spojrzałam mu w oczy. Drgnął mną impuls. Pocałowałam go w policzek. Spuściłam głowę. Czekałam, co powie.
Bruno?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz